Podatek od robotów i AI – czy maszyny powinny płacić składki zamiast ludzi?

Masz pytanie?

Skontaktuj się z nami

Rozwój sztucznej inteligencji i robotyki coraz częściej prowadzi do pytania, które jeszcze kilka lat temu brzmiało futurystycznie, a mianowicie czy firma, która zastępuje pracowników robotami lub systemami AI, powinna płacić dodatkowy podatek albo składkę podobną do ZUS? Problem nie jest wyłącznie akademicki. Jeżeli część pracy wykonywanej dotąd przez ludzi przejmują maszyny, państwo może tracić wpływy z PIT, składek społecznych i składki zdrowotnej. Jednocześnie przedsiębiorca, który automatyzuje procesy, zwiększa efektywność i ogranicza koszty zatrudnienia. Powstaje więc pytanie, czy system podatkowo-składkowy powinien pozostać neutralny wobec takiej zmiany, czy raczej powinien zostać dostosowany do gospodarki opartej na robotach i AI.

Europejska debata nad opodatkowaniem robotów

Debata o podatku od robotów była już podnoszona w Unii Europejskiej. W 2017 r. Parlament Europejski zajmował się rezolucją dotyczącą zasad prawa cywilnego w robotyce. W toku prac pojawiły się propozycje, aby rozważyć wpływ robotów i automatyzacji na rynek pracy, systemy podatkowe i finansowanie zabezpieczenia społecznego. Dyskutowano również pomysł dochodu podstawowego oraz podatku lub opłaty związanej z pracą robotów. Ostatecznie Parlament Europejski nie zdecydował się na rekomendację wprowadzenia podatku od robotów. Sama dyskusja była jednak istotna, ponieważ po raz pierwszy tak wyraźnie pokazała, że automatyzacja może być problemem nie tylko technologicznym, ale także fiskalnym i społecznym.

Główny argument za: uszczelnienie bazy finansowej państwa

Najprostszy argument za podatkiem od robotów brzmi następująco, gdy człowiek wykonuje pracę, jego wynagrodzenie jest obciążone podatkiem dochodowym, składkami społecznymi i składką zdrowotną. Gdy tę samą pracę wykonuje robot, państwo nie otrzymuje analogicznych wpływów z pracy. Oczywiście przedsiębiorca nadal płaci CIT, VAT, podatki od nieruchomości czy inne daniny, ale baza finansowania systemu ubezpieczeń społecznych może się kurczyć, jeśli spada liczba zatrudnionych osób. Zwolennicy podatku od robotów twierdzą więc, że automatyzacja nie powinna prowadzić do przerzucenia ciężaru finansowania państwa wyłącznie na pracowników, konsumentów albo mniej zautomatyzowane firmy.

Koncepcja Billa Gatesa: podatek o funkcji kompensacyjnej

Ten argument wielokrotnie podnosił Bill Gates, wskazując, że skoro pracownik wykonujący określoną pracę płaci podatki i składki, to robot wykonujący analogiczną pracę również powinien w pewnym sensie partycypować w finansowaniu usług publicznych. W jego ujęciu nie chodziłoby wyłącznie o karanie innowacji, ale o stworzenie środków na przekwalifikowanie pracowników, edukację, opiekę nad osobami starszymi i inne obszary, w których nadal potrzebna jest praca człowieka. Podatek od robotów miałby więc pełnić funkcję kompensacyjną: łagodzić społeczne skutki automatyzacji i utraty miejsc pracy.

Obawy przeciwników: hamowanie innowacji i „podatek od postępu”

Przeciwnicy tego pomysłu wskazują jednak, że podatek od robotów może spowolnić innowacje, obniżyć konkurencyjność gospodarki i skłonić firmy do przenoszenia inwestycji do państw, które automatyzacji nie opodatkowują. Szczególnie istotne jest to w Unii Europejskiej, która konkuruje technologicznie ze Stanami Zjednoczonymi i Azją. Jeżeli Europa zbyt wcześnie lub zbyt szeroko opodatkuje robotyzację, może utrudnić własnym przedsiębiorcom wdrażanie technologii, która zwiększa produktywność. Z tego powodu część decydentów europejskich uznawała podatek od robotów za „podatek od postępu”.

Problem definicyjny: czym właściwie jest robot lub system AI?

Największy problem ma jednak charakter konstrukcyjny. Co właściwie miałoby być robotem? Czy robotem jest humanoidalna maszyna na hali produkcyjnej, samoobsługowa kasa w sklepie, algorytm księgowy, system AI obsługujący klienta, chatbot prawny, autonomiczny magazyn, czy może zwykłe oprogramowanie automatyzujące procesy biurowe? Im szersza definicja, tym większe ryzyko objęcia podatkiem zwykłych narzędzi informatycznych. Im węższa definicja, tym łatwiej podatek ominąć przez zmianę formy technologii.

Wizje podstawy opodatkowania i trudności dowodowe

Drugie pytanie dotyczy podstawy opodatkowania. Robot nie otrzymuje pensji, nie ma listy płac, urlopu ani premii. Nie da się więc prosto naliczyć od niego składek tak jak od pracownika. Można rozważać opodatkowanie wartości robota, liczby przepracowanych godzin, oszczędności kosztów pracy, wzrostu produktywności albo hipotetycznego wynagrodzenia człowieka, którego robot zastąpił. Każda z tych metod rodzi jednak problemy dowodowe. Trudno ustalić, czy robot rzeczywiście zastąpił konkretnego pracownika, czy raczej pozwolił firmie zwiększyć produkcję, utrzymać działalność w Polsce albo stworzyć inne miejsca pracy.

Realia polskiego systemu: robot w gąszczu PIT, CIT, VAT i ZUS

W polskich realiach temat podatku od robotów należałoby rozpatrywać przede wszystkim przez pryzmat PIT, CIT, VAT i ZUS. Dziś robot lub system AI nie jest podatnikiem. Podatnikiem pozostaje przedsiębiorca, który kupuje technologię, amortyzuje ją, wykorzystuje w działalności i osiąga przychody. Zakup robota może być kosztem podatkowym poprzez odpisy amortyzacyjne albo inne zasady rozliczenia inwestycji. Jeżeli robot zwiększa zysk firmy, państwo może uzyskać wyższy CIT, ale nie otrzyma składek społecznych od „pracy robota”, ponieważ składki są związane z osobą ubezpieczoną, a nie z maszyną.

Danina od automatyzacji a tradycyjny charakter składek ZUS

Teoretycznie można byłoby w Polsce wyobrazić sobie specjalną daninę od automatyzacji. Mogłaby być naliczana od określonych urządzeń, od liczby stanowisk zastąpionych technologią albo od wartości inwestycji w robotyzację. Taki model byłby jednak trudny do pogodzenia z dotychczasową logiką systemu ubezpieczeń społecznych. ZUS nie jest klasycznym podatkiem od produkcji, lecz systemem związanym z pracą człowieka i tytułami do ubezpieczeń. Gdyby więc państwo chciało obciążyć roboty „składką”, w istocie musiałoby stworzyć nową daninę publiczną, a nie zwykłą składkę ZUS w obecnym znaczeniu.

Alternatywne scenariusze: modyfikacje ulg i przykłady ze świata

Praktycznie bardziej prawdopodobne niż klasyczny podatek od robotów są inne rozwiązania. Państwo może ograniczać ulgi na automatyzację, zmieniać zasady amortyzacji, wprowadzać sektorowe daniny od nadzwyczajnych zysków, mocniej opodatkowywać kapitał albo rozwijać podatki od działalności cyfrowej. Może też działać odwrotnie i wspierać robotyzację ulgami, uznając, że większa produktywność firm ostatecznie zwiększy bazę podatkową. Dobrym przykładem jest Korea Południowa, gdzie ograniczenie ulgi na automatyzację bywa określane jako quasi-podatek od robotów, ponieważ nie wprowadzono nowej daniny, lecz zmniejszono preferencję dla inwestycji zastępujących pracę ludzką.

Prawo pracy i kwestie podatkowe z perspektywy polskiego przedsiębiorcy

Z perspektywy przedsiębiorców najważniejsze jest to, że obecnie w Polsce nie istnieje odrębny podatek od robotów ani składka ZUS od AI. Firma wdrażająca roboty, automatyzację lub agentów AI powinna jednak analizować skutki podatkowe inwestycji na zasadach ogólnych. Znaczenie mają koszty uzyskania przychodów, amortyzacja, ulgi podatkowe, VAT od zakupu technologii, ewentualne dotacje oraz skutki pracownicze, jeżeli automatyzacja prowadzi do zmiany modelu zatrudnienia. W przypadku redukcji etatów pojawiają się również zagadnienia prawa pracy, odpraw, restrukturyzacji i ryzyka sporów z pracownikami.

AI Act i przyszłość finansowania systemów społecznych

Podatek od robotów pozostaje więc bardziej koncepcją polityczno-podatkową niż obowiązującym rozwiązaniem prawnym. Nie oznacza to jednak, że temat zniknie. Im większą część pracy przejmą systemy AI, roboty przemysłowe, autonomiczne pojazdy, chatboty i agenci cyfrowi, tym częściej państwa będą pytać, jak finansować systemy społeczne w gospodarce, w której coraz mniejsza część wartości dodanej pochodzi z tradycyjnej pracy człowieka. Dla firm oznacza to konieczność obserwowania nie tylko regulacji AI Act, ale również przyszłych zmian podatkowych i składkowych związanych z automatyzacją.

Jak firmy mogą przygotować się na zmiany w opodatkowaniu pracy maszyn?

Roboty w Polsce nie płacą PIT ani ZUS, ale przedsiębiorcy korzystający z AI i automatyzacji powinni przygotować się na to, że temat opodatkowania pracy maszyn będzie wracał. Może nie przybrać formy dosłownej „składki od robota”, lecz zmian w ulgach, amortyzacji, podatkach sektorowych albo daninach od działalności cyfrowej. Z punktu widzenia planowania podatkowego warto już teraz dokumentować cele inwestycji w AI, ich wpływ na koszty, zatrudnienie i produktywność oraz monitorować kierunek prac regulacyjnych w UE i na świecie.

Przeczytaj również